Strona Główna   Kontakt   Warto przeczytać Jesteś 233352 gościem.
 
<< Powrót do Matka Boża Wolności

Rola Matki Bożej w Koronowanym Obrazie
Homilia wygłoszona w Kościele Św. Jana w pierwszą rocznicę
Koronacji Obrazu Matki Bożej Świętojańskiej, 9 maja 1966 r.


    "Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca, który jest w niebie" (Mt 5,16).

    Przed rokiem w dniu 9 maja został ukoronowany Obraz Matki Bożej Świętojańskiej z kościoła Sióstr Prezentek, podczas zewnętrznej uroczystości św. Stanisława na Skałce. W pewnym sensie stanowiła ona jakby wigilię, przygotowanie uroczystości milenijnej na Wawelu i na Skałce, którą przeżyliśmy wczoraj. Ukoronowany Obraz Matki Bożej Świętojańskiej jest tak nazywany w Krakowie od kościoła św. Jana, a nawet może i od ulicy św. Jana.

    Dlaczego w Kościele jest taki zwyczaj, że koronuje się obrazy i to najczęściej obrazy Matki Boskiej? Ma to swoje znaczenie symboliczne, ma to swoje znaczenie liturgiczne i ma to swoją głęboką treść teologiczną, czyli religijną. Naprzód, kiedy koronujemy obrazy Matki Boskiej albo jej statuy, wówczas chcemy jak gdyby zaznaczyć w naszym ludzkim porządku, w ramach naszych ludzkich wyobrażeń tę chwałę, którą Maryja jest otoczona w niebie. Chwała ta ma oczywiście podstawy w tym, ze jest Ona Bogurodzicą, Matką Boga. Jest to chwała jak najbardziej wewnętrzna, chwała Jej duszy, chwała Jej wewnętrznej osobowości, chwała, która płynie z łaski uświęcającej i z tej szczególnej łaski Bogarodzicielstwa. Łasce odpowiada chwała. Tak jest w porządku nadprzyrodzonym, tak nam objawił Pan Jezus. Im większy stopień łaski, im większa pełnia łaski, tym większa jest chwała, bo chwała to uznanie doskonałości i to najwyższe uznanie w oczach Boga.

    Takim najwyższym uznaniem swojej doskonałości w oczach Boga cieszy się Maryja, Matka Boga. Stąd jest Ona pełna chwały, bo jest pełna łaski. Stale Jej to mówimy: łaskiś pełna. W ślad za tym idzie: jesteś pełna chwały. Ażeby temu dać widzialny wyraz, koronujemy Jej obrazy. Dawny zwyczaj w Kościele koronowania obrazów, zwłaszcza obrazów Matki Bożej, ma jeszcze inne znaczenie, inną podstawę, w pewnym sensie bardziej ludzką. Obraz Matki Bożej poniekąd musi sobie na ten zewnętrzny wyraz chwały, jakim jest koronacja, zasłużyć u Ludu Bożego. Może to dziwne, może nawet jakoś niewłaściwie brzmi, a przecież tak jest. Zgodnie ze zwyczajem Kościoła koronuje się tylko te obrazy czy statuy Matki Bożej, które są otaczane szczególną czcią przez wiernych, a zwłaszcza wokół których rozwinęła się pewna historia łask, dobrodziejstw otrzymywanych w łączności z tym obrazem, jak gdyby pewnych świadczeń ze strony Matki Bożej na rzecz Jej czcicieli, na rzecz tych, którzy się modlą i okazują Jej zaufanie.

    Obraz Matki Bożej Świętojańskiej w kościele św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty przez kilka wieków zasługiwał sobie na koronację. Zanim zwróciliśmy się do Ojca świętego z prośbą o to, ażeby się zgodził na ukoronowanie tego obrazu, przejrzeliśmy prowadzone bardzo starannie przez Siostry Prezentki spisy różnych łask, różnych wysłuchanych próśb, spisy bardzo wielu podziękowań, które ludzie przynosili tutaj w ciągu wieków, ci ludzie, którym Matka Najświętsza w tym miejscu świadczyła swoją pomoc i dobrodziejstwa, czasem w bardzo trudnych sytuacjach, krytycznych, wręcz po ludzku tragicznych. Przychodzili tutaj, prosili, a potem dawali świadectwo tego, że zostali wysłuchani, że taka czy inna zła sytuacja zamieniła się w dobrą, że takie czy inne niebezpieczeństwo zostało zażegnane, że takie czy inne dobro zostało im udzielone. Wiązali to, bo takie jest prawo logiki wiary, ze swoją modlitwą, wiązali przede wszystkim z Osobą Tej, do której w modlitwie się zwracali, tzn. z Osobą Matki Bożej jak gdyby obecnej w tym Obrazie. Obraz w naszych ludzkich stosunkach, także każda fotografia, uobecnia osobę. Kiedy modlimy się przed tym obrazem, to zwracamy się do Osoby. Jeżeli obraz otaczamy czcią, to jest to cześć względna, odnosi się do osoby, a obraz tylko jako przedmiot pośredniczy między osobą a osobą, w tym wypadku między człowiekiem a Maryją.

    Taka więc jest pokrótce historia i takie przede wszystkim jest znaczenie koronacji Obrazu Matki Bożej Świętojańskiej, której dokonaliśmy przed rokiem w dniu 9 maja, podczas dorocznej, tradycyjnej uroczystości na Skałce.

    Pamiętacie na pewno, bo jesteście czcicielami Matki Bożej Świętojańskiej, żeście ten Obraz naprzód wyprowadzili do Kościoła Mariackiego, tam przygotowywaliśmy się przez 9 dni do koronacji, a potem z Wawelu, razem z relikwiami św. Stanisława, zanieśliśmy go w procesji na Skałkę. Tam przed Mszą świętą został ukoronowany. Następnie wszyscy biskupi metropolii krakowskiej koncelebrowali wobec ukoronowanego Obrazu Matki Bożej Świętojańskiej Mszę świętą o świętym Stanisławie.

    Tak wyglądało to wydarzenie. I właśnie do tego wydarzenia sprzed roku pragnę dzisiaj, w pierwszą rocznicę, zastosować słowa Ewangelii, które przytoczyłem na początku: "Tak niech świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca, który jest w niebie". Pan Jezus to powiedział do swoich słuchaczy i do swoich uczniów. Zalecił im tak postępować, tak dobrze czynić, ażeby ludzie widzieli ich uczynki. Prawie w tym samym kazaniu na górze Pan Jezus nakazał im ze swoimi dobrymi uczynkami nie obnosić się przed ludźmi. Jedno drugiemu nie przeszkadza, jedno drugiego nie wyklucza, bo w pewnym sensie im bardziej dobre uczynki ukryte są przed ludźmi, tym bardziej są przejrzyste i tym bardziej są widoczne.

    W jakiejś szczególnej mierze odnosi się to do Matki Najświętszej. Można powiedzieć, że Jej dobre uczynki, te które za życia spełniała i te, które wciąż spełnia, a które stanowią jakąś sumę zupełnie niewymierną, jakiś ocean, były i są spełniane w Bogu i Bogu wiadome. Dlatego właśnie są najbardziej przejrzyste, najbardziej widzialne i dostrzegalne. Do dobrych uczynków Maryi zastosowałem dzisiaj słowa Ewangelii, które mówią o tym, żeby świeciła jasność nasza przed ludźmi. Jej korona świeci światłością tych dobrych uczynków, które wciąż spełnia, których świadectwo znajduje się w spisach tego sanktuarium, a jeszcze głębiej i szerzej jest ono zapisane w sercach ludzkich. Patrząc na koronę na skroniach Matki Bożej Świętojańskiej, widzimy zarazem Jej dobre uczynki, które od tylu wieków spełniała wśród nas i wciąż je spełnia. Jeszcze bardziej zaś widzimy chwałę Ojca Przedwiecznego i do tej chwały, tak jak nam mówią słowa Ewangelii zapalamy się, tej chwały pragniemy, tej chwały szukamy i ku tej najwyższej Bożej chwale wychodzimy.

    Wspomniałem, że uroczystość św. Stanisława w ubiegłym roku była jak gdyby ostatnim, w tamtym jeszcze Tysiącleciu, przygotowaniem do tegorocznej. Otóż bardzo modliliśmy się tutaj, właśnie przed Matką Boską Świętojańską, która nas przygotowała do Tysiąclecia Chrztu w Krakowie, o tę uroczystość, o jej znaczenie w duszach, a przede wszystkim o ten ostateczny cel, którym jest chwała Boża, tzn. uwielbienie, przede wszystkim uznanie tego, że Bóg sam jest święty i doskonały i że wszystko, co dobrego jest w stworzeniu jest Jego i do Niego prowadzi.

    W pierwszą rocznicę koronacji Obrazu Matki Bożej Świętojańskiej w kościele Sióstr Prezentek bardzo życzę Matce Bożej, Matce Chrystusowej, ażeby Krakowianie i wszyscy w ogóle ludzie wciąż coraz bardziej doświadczali tych dobrych uczynków, które się przez Nią tutaj spełniają, które przez Nią tutaj przychodzą, tych wszystkich doświadczeń, tych dobrodziejstw i łask. Życzę Jej jeszcze bardziej, ażeby przez Nią, przez Matkę Syna Bożego, wy przede wszystkim, którzy Ją otaczacie, ale także wszyscy ludzie chwalili Ojca Przedwiecznego, który jest w niebie.